TERAZ CZYNNE

11:00-00:00
zobacz inne dni
PON - CZW:11:00-22:00
PT - SOB:11:00-00:00
NIEDZ:11:00-00:00
ŚWIĘTA:NIE
CAŁODOBOWY:NIE
1.7/5
5117
5 OCEN(Y)
Oceny szczegółowe
Kliknij aby ocenić i dodać recenzję
Jedzenie
Obsługa
Klimat
Ceny

Kiełbacha i korale - karczma u Bartka

Bukowina Tatrzańska > Bukowina TatrzańskaKościuszki 100Polska .
Restauracja > Karczma > Regionalna i Polska
Sieć: Kuchenne rewolucje
Start
UDOGODNIENIA: Dostawa na telefon Darmowy internet Płatność kartą Muzyka na żywo/imprezy Ogródek Darmowy parking Transmisje sportowe Stojaki na rower Wegetariańskie w karcie Palarnia Obsługa kelnerska Gry planszowe

Niezbędnik


Telefon: 696739729
CENA DANIA: do 20 zł
Do 20 zł
IDEALNY NA: Niebanalne klimaty (+1)Zimowe ogrzanie (+1)Spotkanie rodzinne (+1)

Pozycja w Polsce

#1972

Pozycja w Mieście

#1

Najlepsze opinie o lokalu


Nie mila obsluga. Po pizzy boli brzuch.

franek899, Zakopane 07.01.2015
1.5/5Bardzo nie mila obsluga kelnera ktory zachowywal sie z wyzszoscia. Moze to byl memedzer.. w sweterku i okularach. Poproszenie o dodatkowa szklanke okazalo sie niemozliwe bo 'restauracja ma wlasne napoje'. duze zamowienie nic nie daje. Powinni umiescic w karcie dodatkowa oplate za szklanke talerzyk czy lyzeczke. Dodatkowo kelner ktory podaje wchodzi w dyskusje i jesli sie mowi ze nie chce sie z nim rozmawiac jest dodatkowo zlosliwy poprzez dodatkowe uwagi aby schowac napoje ktore nie sa od niego. Czulam sie w tej restauracji zle. Nie mily obcy z kasa. Klient tu nie jest wazny. Mialam wrazenie ze kelner wyrzuci mnie z restauracji w ktorej zamowilam dwie pizze i namowilam. trojke znajomych na wizyte. Poczulam ze to byla zla decyzja. I juz wiecej tam nie wrócę. Odradzam tez innym. Pizza jeszcze po godzinie mi sie odbija i boli brzuch. Nie bylam bardziej upokorzona w knajpce. Ciekawosc po kuchennych rewolucjach skonczyla sie popsuciem sobie apetytu i humoru. (1 odpowiedzi) Zobacz i oceń

Pysznie i klimatycznie

karolina_opalska, Gdańsk 31.12.2013
5.0/5Wszystko było poprostu przepyszne, chyba nejlepsze jedzonko w Bukowinie, ceny też przystępne. Obsługa bardzo miła a panierowane oscypki na sałacie z sosem czosnkowym i żurawiną niebo z gębie:))))Przy następnej wizycie napewno odwiedzę ten lokal. (0 odpowiedzi) Zobacz i oceń

Niezdrowa ciekawość, potrafi wyprowadzić na manowce

agnieszka_bednarek, Gdańsk 14.10.2013
1.5/5Wiedziona niezdrową ciekawością, postanowiłam wraz z koleżankami podczas ostatniego weekendu (13.10.2013)odwiedzić restaurację Kiełbacha i Korale. Był to dzień w którym z żalem serca musiałyśmy opuścić piękną, jesienną Bukowinę Tatrzańską,a pobyt w /w restauracji miał być taką przysłowiową wisienką na torcie. Życie jednak pokazało, że nie wszystko złote co się świeci. Już przy samym wejściu można było zaobserwować, że nie jesteśmy tu zbyt mile widziane- kelner, był tak zajęty(przy czym tylko jeden stolik, był "oblegany" przez dwuosobową rodzinę), że zapomniał nawet o standardowym przywitaniu typu "dzień dobry". Teraz, kiedy czytam różne komentarze dowiaduję się, że można było poczęstować się chlebem ze smalcem i z ogórkiem kiszonym, którą restauracja serwuje klientowi gratis w czasie, kiedy jego danie jest przygotowywane. Szkoda, że o takich rzeczach dowiaduję się po fakcie z forum, a nie na miejscu od kelnera. Nawet gdybym nie chciała skorzystać z tego gratisu to myślę, że powinnam zostać o tym poinformowana. Zamówiłam sobie kwaśnicę do której nie miałam żadnych zastrzeżeń, była smaczna, niezbyt tłusta i kwaśna- czyli taka jaką lubię. Drugie danie serwowane jako popisowe, czyli gulasz tak naprawdę był rzadką zupą ze zdecydowaną przewagą ogórka kiszonego i koncentratu pomidorowego nad mięsem, ale może to dobrze bo mięso to rozgotowana, rozpadająca się kiełbasa i kilka kostek mięsa gulaszowego. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że po upływie ok. 30 min. od spożycia tych wspaniałości zaczęły się u mnie rewolucje- tym razem te prawdziwe, nie wyreżyserowane-sensacje żołądkowo- jelitowe. Czegoś tak strasznego nigdy w życiu nie przeżyłam, a dodam że liczę sobie 30 wiosen, więc nie pierwszy raz jadłam "na mieście" i żołądek mam raczej pancerny, nigdy z takimi sprawami nie miałam problemów. Wiem, że kiedyś musi być ten pierwszy raz tylko, szkoda, że przede mną była jeszcze tylko 8 godzinna podróż autobusem do domu. Tak naprawdę uratowała mnie i mój honor, koleżanka która wiedziona przeczuciem zabrała ze sobą w podróż smectę i stoperan. Dopiero smecta, 2 stoperany i ketonal był w stanie zatrzymać tę rewolucję. Z całego serca odradzam restaurację, omijajcie ją szerokim łukiem. Czytam komentarze i dochodzę do wniosku, że komentarze pozytywne dot. Kiełbachy i Korali pojawiają się w czasie, kiedy w górach jest wysoki sezon, natomiast kiedy jest po sezonie, to już często odczucia zbliżone są do moich. Z bólem serca mówię tej restauracji NIGDY WIĘCEJ, zresztą widać, że nie cieszy się ona dobrą reputacją. O czymś musi świadczyć fakt, że w piękne słoneczne, niedzielne popołudnie w restauracji są zajęte raptem 2 stoliki. Gdyby tylko nie ta ciekawość, która nami powodowała. Nie planowałam komentować pobytu w tej restauracji, przymusiło mnie niejako do tego zatrucie pokarmowe. Komentarz piszę jako przestrogę dla przyszłych klientów. Dla tych, którzy się jednak skuszą proponuję zamiast gum Orbit smectę i stoperan zażyć natychmiast po spożyciu posiłku. I żeby nie było, że nie ostrzegałam;-) (0 odpowiedzi) Zobacz i oceń

Najlepsi klienci


1 2 3 4 5 6 7 8

Tablica lokalu


7.01.2015
franek899 dodał(a) opinię o lokalu Kiełbacha i korale - karczma u Bartka
7.01.2015
franek899 wystawił(a) ocenę Dobrze radzimy, omijaj ten lokal lokalowi Kiełbacha i korale - karczma u Bartka
31.12.2013
karolina_opalska wystawiła ocenę Odwiedzaj w ciemno ten lokal lokalowi Kiełbacha i korale - karczma u Bartka
31.12.2013
karolina_opalska dodała opinię o lokalu Kiełbacha i korale - karczma u Bartka
14.10.2013
agnieszka_bednarek wystawił(a) ocenę Dobrze radzimy, omijaj ten lokal lokalowi Kiełbacha i korale - karczma u Bartka
Wczytaj kolejne

Recenzje jedzenia



Tylko podobne Wszystkie
Lista Mapa

Opinie o Kiełbacha i korale - karczma u Bartka


Nie mila obsluga. Po pizzy boli brzuch.

franek899, Zakopane 07.01.2015
1.5/5Bardzo nie mila obsluga kelnera ktory zachowywal sie z wyzszoscia. Moze to byl memedzer.. w sweterku i okularach. Poproszenie o dodatkowa szklanke okazalo sie niemozliwe bo 'restauracja ma wlasne napoje'. duze zamowienie nic nie daje. Powinni umiescic w karcie dodatkowa oplate za szklanke talerzyk czy lyzeczke. Dodatkowo kelner ktory podaje wchodzi w dyskusje i jesli sie mowi ze nie chce sie z nim rozmawiac jest dodatkowo zlosliwy poprzez dodatkowe uwagi aby schowac napoje ktore nie sa od niego. Czulam sie w tej restauracji zle. Nie mily obcy z kasa. Klient tu nie jest wazny. Mialam wrazenie ze kelner wyrzuci mnie z restauracji w ktorej zamowilam dwie pizze i namowilam. trojke znajomych na wizyte. Poczulam ze to byla zla decyzja. I juz wiecej tam nie wrócę. Odradzam tez innym. Pizza jeszcze po godzinie mi sie odbija i boli brzuch. Nie bylam bardziej upokorzona w knajpce. Ciekawosc po kuchennych rewolucjach skonczyla sie popsuciem sobie apetytu i humoru. (1 odpowiedzi) Zobacz i oceń

Pysznie i klimatycznie

karolina_opalska, Gdańsk 31.12.2013
5.0/5Wszystko było poprostu przepyszne, chyba nejlepsze jedzonko w Bukowinie, ceny też przystępne. Obsługa bardzo miła a panierowane oscypki na sałacie z sosem czosnkowym i żurawiną niebo z gębie:))))Przy następnej wizycie napewno odwiedzę ten lokal. (0 odpowiedzi) Zobacz i oceń

Niezdrowa ciekawość, potrafi wyprowadzić na manowce

agnieszka_bednarek, Gdańsk 14.10.2013
1.5/5Wiedziona niezdrową ciekawością, postanowiłam wraz z koleżankami podczas ostatniego weekendu (13.10.2013)odwiedzić restaurację Kiełbacha i Korale. Był to dzień w którym z żalem serca musiałyśmy opuścić piękną, jesienną Bukowinę Tatrzańską,a pobyt w /w restauracji miał być taką przysłowiową wisienką na torcie. Życie jednak pokazało, że nie wszystko złote co się świeci. Już przy samym wejściu można było zaobserwować, że nie jesteśmy tu zbyt mile widziane- kelner, był tak zajęty(przy czym tylko jeden stolik, był "oblegany" przez dwuosobową rodzinę), że zapomniał nawet o standardowym przywitaniu typu "dzień dobry". Teraz, kiedy czytam różne komentarze dowiaduję się, że można było poczęstować się chlebem ze smalcem i z ogórkiem kiszonym, którą restauracja serwuje klientowi gratis w czasie, kiedy jego danie jest przygotowywane. Szkoda, że o takich rzeczach dowiaduję się po fakcie z forum, a nie na miejscu od kelnera. Nawet gdybym nie chciała skorzystać z tego gratisu to myślę, że powinnam zostać o tym poinformowana. Zamówiłam sobie kwaśnicę do której nie miałam żadnych zastrzeżeń, była smaczna, niezbyt tłusta i kwaśna- czyli taka jaką lubię. Drugie danie serwowane jako popisowe, czyli gulasz tak naprawdę był rzadką zupą ze zdecydowaną przewagą ogórka kiszonego i koncentratu pomidorowego nad mięsem, ale może to dobrze bo mięso to rozgotowana, rozpadająca się kiełbasa i kilka kostek mięsa gulaszowego. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że po upływie ok. 30 min. od spożycia tych wspaniałości zaczęły się u mnie rewolucje- tym razem te prawdziwe, nie wyreżyserowane-sensacje żołądkowo- jelitowe. Czegoś tak strasznego nigdy w życiu nie przeżyłam, a dodam że liczę sobie 30 wiosen, więc nie pierwszy raz jadłam "na mieście" i żołądek mam raczej pancerny, nigdy z takimi sprawami nie miałam problemów. Wiem, że kiedyś musi być ten pierwszy raz tylko, szkoda, że przede mną była jeszcze tylko 8 godzinna podróż autobusem do domu. Tak naprawdę uratowała mnie i mój honor, koleżanka która wiedziona przeczuciem zabrała ze sobą w podróż smectę i stoperan. Dopiero smecta, 2 stoperany i ketonal był w stanie zatrzymać tę rewolucję. Z całego serca odradzam restaurację, omijajcie ją szerokim łukiem. Czytam komentarze i dochodzę do wniosku, że komentarze pozytywne dot. Kiełbachy i Korali pojawiają się w czasie, kiedy w górach jest wysoki sezon, natomiast kiedy jest po sezonie, to już często odczucia zbliżone są do moich. Z bólem serca mówię tej restauracji NIGDY WIĘCEJ, zresztą widać, że nie cieszy się ona dobrą reputacją. O czymś musi świadczyć fakt, że w piękne słoneczne, niedzielne popołudnie w restauracji są zajęte raptem 2 stoliki. Gdyby tylko nie ta ciekawość, która nami powodowała. Nie planowałam komentować pobytu w tej restauracji, przymusiło mnie niejako do tego zatrucie pokarmowe. Komentarz piszę jako przestrogę dla przyszłych klientów. Dla tych, którzy się jednak skuszą proponuję zamiast gum Orbit smectę i stoperan zażyć natychmiast po spożyciu posiłku. I żeby nie było, że nie ostrzegałam;-) (0 odpowiedzi) Zobacz i oceń

Misa pierogów

magdalena_bil, Gdańsk 26.08.2012
2.0/5Wygląd lokalu nawet, nawet pomijając obrusy z koca i papierowej serwetki. Początkowo ceny wydają się rozsądne ale to jednak do momentu otrzymania dania.Zamówiona misa pierogów to porażka, pierogi są wielkości wigilijnych uszek, a nadzienia trzeba szukać z lupą. Sądząc z tego co jest napisane w karcie to ilością 16 pierogów powinno najeść sie 2 osoby, a tu ledwo jedna się najadła. Na sali lata pełno much "śmieciar", klientowi obok nas podano zupę z muchą. Każda zmiana zawartości dania z karty czyli np.ziemniaki na frytki jest dodatkowo płatna.Jeśli chodzi o rachunek to jest podawany w ładnej szkatułce ale płacić można tylko gotówką!!! Jak tylko wejdzie się do lokalu pomimo chłodnej pogody to odczuwalny jest w nim gorąc.
nie polecam nikomu, ludzie przychodzą tam tylko dlatego że była tam p.Magda Gesler ale wychodzą zniesmaczeni tak jak my. (0 odpowiedzi) Zobacz i oceń

Popieram ZŁO

lisadriana, Gdańsk 05.04.2012
Zdecydowanie nie polecam. Zaproponowany i zachwalany przez panią kelnerkę kociołek, z mięsa wołowego, kiełbasy, boczku i innych pyszności okazał się zwykłą zupą kiełbasianą z przewagą ogórka kiszonego. Tragedia! Pierogi ruskie? Tragedia! Cisto grube, twarde. Farsz wodnisty, niesmaczny. Porcja 10 sztuk ale bardzo mała. Lepsze pierogi dostaję u siebie w sklepie spożywczym na osiedlu. Nie wspominając, że kelnerka zapytana czym się różni kwaśnica od kapuśniaku odpowiedziała że uwaga - kolorem! Jedyny plus to smalec, palce lizać. Ceny? Nie adekwatne do tego co proponują.
Nie życzę im źle ale długo nie pociągną tylko na reklamie Pani Magdy. Nie polecam. (0 odpowiedzi) Zobacz i oceń

Zło!

michał_barański, Krakó 09.03.2012
Właśnie wróciliśmy. Mocny nie smak. Nawet nie wiem od czego zacząć. Początek nie zapowiadał się aż tak tragicznie, chociaż "obrusy" zrobione z koców (materiał polarowy) powinny mi dać do myślenia... No ale okey siadamy, zamawiamy, była Magda G. pewnie będzie dobrze, a przynajmniej przyzwoicie. Zamawiamy herbatę z sokiem malinowym i na początku mała wtopa ale do wybaczenia, kelner daję herbatki i pyta się nas czy mamy cytryny... WTF? Miałem ją ze sobą przynieść? Ale chwila śmiechu (najprzyjemniejszy moment w tej wizycie) i dochodzimy do tego o co chodzi, że nie widzi czy leży na spodeczku bo kubek zasłania, a nie pamiętam czy dawał. Minut 4.5 herbatka trochę wystygła ale w końcu wjeżdża cytryna. Okey. Z napojów zimnych sok z świeżo wyciskanych cytryn, nawet okey ale mogliby go robić ze słodszych pomarańczy. No i teraz się zaczyna. Danie numer jeden. Kociołek gulaszu na dwoję. Podam przepis: kiszony ogórek skrojony, pól cebuli, dwa paseczki papryki, jakiś tłusty ochlap mięsny i tak na oko z pół kiełbasy skrojonej w drobne talarki. Podsmażamy z 5 minut, zalewamy 500 ml wrzątku, pół łyżki koncentratu pomidorowego. Do kociołka i na stół. Jak klient będzie zadawał pytanie co taki rzadki ten gulasz to mówimy że to gulasz ukraińsko-węgiersko-polski... Jego konsternacja da nam czas żeby się w między czasie ulotnić. Danie numer dwa: Dwa różne by się z żoną powymieniać, więcej spróbować. Danie numer jeden "Kiełbasa Pani Madzi w sosie musztardowym podawana z grulami" - bez smaku. I tu ciekawostka, żona chciała sobie posolić na stole leży orginal PR*MAT młynek do soli. Super! Konwersacja w pełnym toku żona mieli, patrzy, a tu tak namieliła że całą sól w całym młynku zmieliła i nawet nie zauważyła kiedy jej ta sypka zawartość która została dodana do młynka po zużyciu kryształków praktycznie przesypała się na kiełbaskę Pani Madzi. No to pojedzone. Danie numer dwa: Baranina. Dostaję, pierwszy kęs i co czuję? Rozmaryn? Lubczyk? Czerwone wytrawne wino? Może słodkawą nutę miodu z pasieki z Bukowinowego Wierchu. Nie. OCET CZUJĘ ! WTF po raz 5 ! Mam dość. Tak wali octem że mi się od razu robi nie dobrze. Zjadłem jeden kawałek i dwa kopytka. Proszę o szefa kuchni, pytam go czy to odłam kuchni ukraińskiej czy węgierskiej że w occie baraninę marynują. Trochę nie rozumiem dlaczego informacja że baranina jest marynowana w occie nie znajduje się w karcie. Mam już serdecznie dość. Proszę o rachunek, z przykrością patrzę na talerz pełny baraniny i kiełbasę przysypaną solą. Rachunek opiewa na kwotę 78,50 wypisaną na bloczku (tak proszę Państwa, rachunku fiskalnego nie uraczyłem). Patrze na kelnera nie pytany coś mówi że szef skąpy, chytry na kasę i że nic mi nie odliczy... Ja kłótliwy nie jestem, żona bardziej ale już dawno wściekła wyszła. Stwierdziłem że ja chłopa uczyć nie będę. Niech robią tak dalej, krzyż na drogę. Długo to nie potrwa bo wątpię by ktoś do nich wrócił. Przynajmniej do pierwszej Baraniny. Nie wiem jak reszta i szczerze powiem że nie chce wiedzieć. W lokalu bardzo podoba mi się drugi człon nazwy. Kiełbacha i korale oraz góralski wzór na ścianie. A teraz wybaczcie ale muszę zażyć smecte. (0 odpowiedzi) Zobacz i oceń

Jedna z lepszych w Bukowinie

Smakosz, Gdańsk 08.03.2012
4.0/5Lokal odwiedziłem tej zimy więc już po kuchennych rewolucjach.
Sam jestem ciekawy ich efektu na antenie ponieważ wrażenie zrobił na mnie bardzo dobre. Jedzenie pyszne, ceny niezbyt wysokie, menu bogate, atmosfera wspaniała. Mam nadzieję, że Pani Magda Gessler także wystawi lokalowi wysoką notę.
Ja polecam. (0 odpowiedzi) Zobacz i oceń
Wróć do listy recenzji



, 01.01.1970

Jedzenie
Obsługa
Klimat
Ceny

Ocena recenzji:

Wpisz treść odpowiedzi/pytania:



Mapa dojazdu i zasięg dostawy jedzenia z Kiełbacha i korale - karczma u Bartka Bukowina Tatrzańska
Wczytuję mapę
zasięg dostawy





Czas
-

Odległość
-

Dołącz do nas

Szybko przez facebook

lub w starym stylu podając email


Prowadzisz lokal? Masz konto?